Twarz w
twarzy ukryta.
Teatr…
wielka scena – to ludzkie marzenia.
Pusta sala…
światło wygasłe i znów
Twarz w
twarzy ukryta.
Głos
przybiera suknie złote,
Zbroje,
kontusze.
Teatr… w
którym witasz,
Całujesz i
znikasz gdzieś za kurtyną.
I znów to
samo.
Twarz ukryta
w twarzy.
I nagle sala
pełna,
Szum się od
uszu odbija.
Twarz… a na
nich
Wymalowane,
zastygłe
Uczucia w
oczach oglądaczy.
Po akcie.. śmiech
głęboki,
Na koniec..
cisza.
I tylko
dłonie dotykając dłoni
Szepczą słowa
podziękowań.
A ludzie...
wyjdą z
tego miejsca,
Zostawią wszystko
i pójdą do pracy.
Do teatru wielkiego
życia.
Wejdą na
scenę, zostanie
Ten co się
nie odważy.
I przed
aktorami starego teatru
Sztukę wyjawią
nieznaną.
Wyjdą na
scenę odegrać
Rolę własnej
osoby
Choć
Twarz ich w
twarzy zostanie ukrywa.
A tożsamości
własnych
Nie znają.
Póki teatr
nie zostanie zamknięty.